Pozdrowienia z planety Polcon

19 KB Ela Gepfert rozmawia z Tomkiem Kołodziejczakiem o fandomie
 

We czwartek, 26 sierpnia rozpoczęła się impreza, na którą wszyscy fani czekali z utęsknieniem: Polcon '99. Na Wydział Matematyki, Informatyki i Mechaniki Uniwersytetu Warszawskiego zjechali tłumnie wszyscy, którzy powinni, czyli czołówka polskich twórców fantastyki, główni działacze fandomu, redaktorzy pism i fanzinów oraz setki fanów. Wyjątkowo hojni okazali się w tym roku sponsorzy: oprócz zwyczajowych materiałów informacyjnych każdy konwentowicz dostał reklamową podkładkę pod mysz, mały zestaw kart Magic: the Gathering oraz kilka kolorowych pism o tematyce komputerowej i komiksowej. Dobrym pomysłem było oddzielenie programu wraz z planem budynku od reszty informatora (zawierającego głównie opowiadania: prawdziwą perełką była króciutka nowelka, w której Jakub Wędrowycz spotyka... Andrzeja Pilipiuka), co ułatwiało korzystanie z niego i sprawiło, że pod koniec konwentu nadal miało się estetyczną książeczkę zamiast wymiętoszonego, zalanego kawą szczątka.

Oficjalne otwarcie Polconu'99 miało miejsce o 20.00 w klubie Proxima. Po krótkim - i z powodu złego nagłośnienia niestety słabo słyszalnym - przemówieniu organizatorów, zagrał zespół Open Folk; chętni mogli puścić się w pląsy, gdyż na parkiecie było dość miejsca (godzi się napomknąć, że powiewające w tańcu poły marynarki Tadeusza A. Olszańskiego były niezapomnianym widokiem).

Niestety, organizacja trochę zawiodła i nie było Manga Roomu ani żadnych filmów w kinie - jedynie wideo z kiepskim repertuarem (czy ktoś mi może wytłumaczyć, co wspólnego z fantastyką ma Leon zawodowiec?). Za to w salach spotkań było dość miejsca dla wszystkich, zaś gorący bufet pozwalał na podtrzymanie sił życiowych bez niepotrzebnej straty czasu. Codziennie ukazywała się też konwentowa gazetka KeFiRek poranny, w której można było znaleźć informacje o planowanych i odwołanych spotkaniach, program wideo oraz krótkie streszczenie wydarzeń z poprzedniego dnia.

 
23 KB Forum Fandomu. Prowadzi Michał Młotek (na siedząco), a Krzysztof Papierkowski opowiada o Euroconie i Polconie 2000

W galerii można było oglądać prace o tematyce głównie fantasy. Szczególnie godne uwagi były kolorowe, często ogromnie zabawne obrazki Barbary Śliwińskiej (zapamiętajcie to nazwisko), inspirowane twórczością Tolkiena i Sapkowskiego.

Pierwsze spotkania i prelekcje rozpoczęły się już o czwartej po południu pierwszego dnia. Anna Brzezińska mówiła o mitach, tabu i przesądach związanych ze zwierzętami, a także o średniowiecznym do nich stosunku - na przykład o procesach sądowych. Później było równie ciekawie. Artur Szrejter opowiadał o średniowiecznych ucztach, ze szczególnym uwzględnieniem sposobów spędzania wolnego czasu przez Wikingów. Ewa Białołęcka powtórzyła swoją prelekcję z Arraconu o lykantropii i hipertrychozie (mylnie zapowiadano ją w programie jako opowieść o świecie Tkacza iluzji - ale może i tego z czasem się doczekamy). Ela Gepfert z Tomaszem Kołodziejczakiem mieli dyskutować, dlaczego polscy twórcy nie lubią fandomu, ale zmienili temat i w rezultacie wysłuchaliśmy ciekawej i dowcipnej dyskusji "Dlaczego polscy pisarze nie mogą żyć bez fandomu". Andrzej Łaski z Fenixa przeprowadził instruktaż dla młodych grafików pragnących zająć się ilustrowaniem fantastyki - każdy chętny mógł pokazać swoje prace i prosić o opinię (generalna rada: nie stosować zbyt dużo kresek). Były spotkania autorskie (Ziemkiewicz, Sapkowski), które zgromadziły chyba największą widownię ze wszystkich. Z Francji przyjechał Wojciech Siudmak, niestety, nie mieliśmy okazji zobaczyć żadnych jego prac czy choćby reprodukcji. Oczywiście trzeba też wspomnieć o prezentacji ŚKF-u, na której można się było dowiedzieć wszystkiego o historii klubu i planach na przyszłość.

Pisząc o Polconie nie można pominąć żelaznego punktu programu każdego konwentu, czyli konkursów. Konkurs gwiezdnowojenny nie był szczególnie trudny ("ile kończyn górnych zostaje obciętych mieczem świetlnym w klasycznej sadze?"), ale i tak na eliminacjach spora część osób wyłożyła się na pytaniu o planetę Wookieech, ponieważ Kashyyyk pisze się przez trzy "y". Niektóre pytania dotyczyły akcji Phantom Menace, co spowodowało zarzuty o spoilerstwo i dyskryminację Prawdziwych Fanów (jak wiadomo, Prawdziwy Fan nie ogląda marnych, pirackich kopii, tylko czeka do premiery).

20 KB Przygotowania do konkursu translatorskiego. Na pierwszym planie prowadząca Iwona Żółtowska
 

Był też konkurs translatorski: dostaliśmy do tłumaczenia pierwszą stronę angielskiego wydania Hobbita (ludzie, którzy znają wersję Skibniewskiej na pamięć, mieli z góry przechlapane). To z pozoru łatwe zadanie okazało się dość skomplikowane - jak zaznaczyła prowadząca konkurs Iwona Żółtowska, liczyła się przede wszystkim uroda i obrazowość tekstu, nie mówiąc już o poprawnej polszczyźnie.

Konkurs strojów odbył się w sobotę w klubie Proxima. Prawie każdy z biorących w nim udział czuł się zobowiązany zaprezentować jakąś scenkę; najdłuższą był bal na zamku Amber, niestety, z powodu fatalnej jakości nagłośnienia śliczna, renesansowa muzyka zamieniła się w koszmarny łomot. Najbardziej interesującymi postaciami w konkursie był mag Raistlin (Dragonlance), wampirze dziecko, Dama z Ładziczkiem oraz Przybysz Ze Światów (w dwóch ostatnich rolach Karolina Stopa i Tadeusz A. Olszański). Wielki podziw jury wzbudziła suknia Eli Gepfert - niestety nie biorącej udziału w konkursie.

Po maskaradzie nastąpiło oficjalne zakończenie Polconu połączone z rozdaniem nagród. Jeszcze w niedzielę (chwała organizatorom!) odbyło się kilka spotkań: na przykład Jarosław Grzędowicz w otoczeniu redakcyjnej świty roztaczał przed nami świetlane wizje tego, jak będzie wyglądał Fenix po zwiększeniu formatu; temat ten tak wszystkich zainteresował, że spotkanie przeciągnęło się poza przewidziany czas i dokończyliśmy je w sali klubowej.

Spotkania trwały do pierwszej po południu, potem Wydział Matematyki szybko się wyludnił. Ponieważ wszystko na świecie ma swój koniec (no, z wyjątkiem niektórych powieściowych cykli fantasy), więc i ten konwent musiał się skończyć, pozostawiając nas sytych wrażeń i już tęskniących za następnym Polconem.

Agnieszka Szady


Miesięcznik 118 (19.10.99)
http://ux1.math.us.edu.pl/~pcholewa/monthly/iss118/mies.htm