{ Fenix 10/1999 } { Łowca Wyobraźni 3 } { Miesięcznik 117 cz. 1 } { Miesięcznik 117 cz. 2 } { Strona główna Polconu }
Ela Gepfert rozmawia z Tomkiem Kołodziejczakiem o fandomie |
We czwartek, 26 sierpnia rozpoczęła się impreza, na którą wszyscy fani czekali z utęsknieniem: Polcon '99. Na Wydział Matematyki, Informatyki i Mechaniki Uniwersytetu Warszawskiego zjechali tłumnie wszyscy, którzy powinni, czyli czołówka polskich twórców fantastyki, główni działacze fandomu, redaktorzy pism i fanzinów oraz setki fanów. Wyjątkowo hojni okazali się w tym roku sponsorzy: oprócz zwyczajowych materiałów informacyjnych każdy konwentowicz dostał reklamową podkładkę pod mysz, mały zestaw kart Magic: the Gathering oraz kilka kolorowych pism o tematyce komputerowej i komiksowej. Dobrym pomysłem było oddzielenie programu wraz z planem budynku od reszty informatora (zawierającego głównie opowiadania: prawdziwą perełką była króciutka nowelka, w której Jakub Wędrowycz spotyka... Andrzeja Pilipiuka), co ułatwiało korzystanie z niego i sprawiło, że pod koniec konwentu nadal miało się estetyczną książeczkę zamiast wymiętoszonego, zalanego kawą szczątka.
Oficjalne otwarcie Polconu'99 miało miejsce o 20.00 w klubie Proxima. Po krótkim - i z powodu złego nagłośnienia niestety słabo słyszalnym - przemówieniu organizatorów, zagrał zespół Open Folk; chętni mogli puścić się w pląsy, gdyż na parkiecie było dość miejsca (godzi się napomknąć, że powiewające w tańcu poły marynarki Tadeusza A. Olszańskiego były niezapomnianym widokiem).
Niestety, organizacja trochę zawiodła i nie było Manga Roomu ani żadnych filmów w kinie - jedynie wideo z kiepskim repertuarem (czy ktoś mi może wytłumaczyć, co wspólnego z fantastyką ma Leon zawodowiec?). Za to w salach spotkań było dość miejsca dla wszystkich, zaś gorący bufet pozwalał na podtrzymanie sił życiowych bez niepotrzebnej straty czasu. Codziennie ukazywała się też konwentowa gazetka KeFiRek poranny, w której można było znaleźć informacje o planowanych i odwołanych spotkaniach, program wideo oraz krótkie streszczenie wydarzeń z poprzedniego dnia.
Forum Fandomu. Prowadzi Michał Młotek (na siedząco), a Krzysztof Papierkowski opowiada
o Euroconie i Polconie 2000 |
W galerii można było oglądać prace o tematyce głównie fantasy. Szczególnie godne uwagi były kolorowe, często ogromnie zabawne obrazki Barbary Śliwińskiej (zapamiętajcie to nazwisko), inspirowane twórczością Tolkiena i Sapkowskiego.
Pierwsze spotkania i prelekcje rozpoczęły się już o czwartej po południu pierwszego dnia. Anna Brzezińska mówiła o mitach, tabu i przesądach związanych ze zwierzętami, a także o średniowiecznym do nich stosunku - na przykład o procesach sądowych. Później było równie ciekawie. Artur Szrejter opowiadał o średniowiecznych ucztach, ze szczególnym uwzględnieniem sposobów spędzania wolnego czasu przez Wikingów. Ewa Białołęcka powtórzyła swoją prelekcję z Arraconu o lykantropii i hipertrychozie (mylnie zapowiadano ją w programie jako opowieść o świecie Tkacza iluzji - ale może i tego z czasem się doczekamy). Ela Gepfert z Tomaszem Kołodziejczakiem mieli dyskutować, dlaczego polscy twórcy nie lubią fandomu, ale zmienili temat i w rezultacie wysłuchaliśmy ciekawej i dowcipnej dyskusji "Dlaczego polscy pisarze nie mogą żyć bez fandomu". Andrzej Łaski z Fenixa przeprowadził instruktaż dla młodych grafików pragnących zająć się ilustrowaniem fantastyki - każdy chętny mógł pokazać swoje prace i prosić o opinię (generalna rada: nie stosować zbyt dużo kresek). Były spotkania autorskie (Ziemkiewicz, Sapkowski), które zgromadziły chyba największą widownię ze wszystkich. Z Francji przyjechał Wojciech Siudmak, niestety, nie mieliśmy okazji zobaczyć żadnych jego prac czy choćby reprodukcji. Oczywiście trzeba też wspomnieć o prezentacji ŚKF-u, na której można się było dowiedzieć wszystkiego o historii klubu i planach na przyszłość.
Pisząc o Polconie nie można pominąć żelaznego punktu programu każdego konwentu, czyli konkursów. Konkurs gwiezdnowojenny nie był szczególnie trudny ("ile kończyn górnych zostaje obciętych mieczem świetlnym w klasycznej sadze?"), ale i tak na eliminacjach spora część osób wyłożyła się na pytaniu o planetę Wookieech, ponieważ Kashyyyk pisze się przez trzy "y". Niektóre pytania dotyczyły akcji Phantom Menace, co spowodowało zarzuty o spoilerstwo i dyskryminację Prawdziwych Fanów (jak wiadomo, Prawdziwy Fan nie ogląda marnych, pirackich kopii, tylko czeka do premiery).
Przygotowania do konkursu translatorskiego. Na pierwszym planie prowadząca Iwona Żółtowska |
Był też konkurs translatorski: dostaliśmy do tłumaczenia pierwszą stronę angielskiego wydania Hobbita (ludzie, którzy znają wersję Skibniewskiej na pamięć, mieli z góry przechlapane). To z pozoru łatwe zadanie okazało się dość skomplikowane - jak zaznaczyła prowadząca konkurs Iwona Żółtowska, liczyła się przede wszystkim uroda i obrazowość tekstu, nie mówiąc już o poprawnej polszczyźnie.
Konkurs strojów odbył się w sobotę w klubie Proxima. Prawie każdy z biorących w nim udział czuł się zobowiązany zaprezentować jakąś scenkę; najdłuższą był bal na zamku Amber, niestety, z powodu fatalnej jakości nagłośnienia śliczna, renesansowa muzyka zamieniła się w koszmarny łomot. Najbardziej interesującymi postaciami w konkursie był mag Raistlin (Dragonlance), wampirze dziecko, Dama z Ładziczkiem oraz Przybysz Ze Światów (w dwóch ostatnich rolach Karolina Stopa i Tadeusz A. Olszański). Wielki podziw jury wzbudziła suknia Eli Gepfert - niestety nie biorącej udziału w konkursie.
Po maskaradzie nastąpiło oficjalne zakończenie Polconu połączone z rozdaniem nagród. Jeszcze w niedzielę (chwała organizatorom!) odbyło się kilka spotkań: na przykład Jarosław Grzędowicz w otoczeniu redakcyjnej świty roztaczał przed nami świetlane wizje tego, jak będzie wyglądał Fenix po zwiększeniu formatu; temat ten tak wszystkich zainteresował, że spotkanie przeciągnęło się poza przewidziany czas i dokończyliśmy je w sali klubowej.
Spotkania trwały do pierwszej po południu, potem Wydział Matematyki szybko się wyludnił. Ponieważ wszystko na świecie ma swój koniec (no, z wyjątkiem niektórych powieściowych cykli fantasy), więc i ten konwent musiał się skończyć, pozostawiając nas sytych wrażeń i już tęskniących za następnym Polconem.
Agnieszka Szady
Miesięcznik 118 (19.10.99)
http://ux1.math.us.edu.pl/~pcholewa/monthly/iss118/mies.htm
{ Fenix 10/1999 } { Łowca Wyobraźni 3 } { Miesięcznik 117 cz. 1 } { Miesięcznik 117 cz. 2 } { Strona główna Polconu }